The Shadow of Yesterday to gra w stylu Sword & Sorcery. Nazwą tą Fritz Leiber, twórcy cyklu Fafhryd i Szary Kocur, okreslił twórczość Roberta E. Howarda, autora opowieści o Conanie. Howard opisywał przygody awanturników, którzy nie służyli nikomu poza samymi sobą. Ich przygody wymagały śmiałości, odwagi i sporych umiejętności: czasem było to wspięcie się na najwyższą górę świata, na której szczycie, wedle starych legend, miało znajdować się miasto nieprzebranych bogactwach; innym razem była to morska wyprawa w pogoni za kupiecką flotą; kiedy indziej poszukiwacze przygód zostawali najemnikami, gdy nadciągająca wojna niosła obietnicę obfitych łupów, a nieraz także i nieśmiertelnej sławy. Jednak przede wszystkim bohaterowie tych historii byli po prostu ludźmi, którzy chcieli cieszyć się życiem i rzadko kiedy osiadali gdzieś na dłużej. Zrabowane złoto wydawali na przyjemności: kobiety, wino, uczty.
Nie oznacza to, że Conan i jemu podobni byli źli czy przeżarci żądzą złota. Bogactwo nie było celem, jedynie środkiem, kluczem do kolejnych przygód. Awanturnicy i barbarzyńcy mieli swoje zasady, nie raz pomagali innym w potrzebie – czasem dla własnej korzyści, a innym razem w przypływie dobrego humoru, dla kaprysu lub też kierując się wpajanym od urodzenia honorem czy wyznawaną wizją porządku świata.
The Shadow of Yesterday to gra o takich właśnie bohaterach i ich przygodach. Dzisiaj mogą walczyć o zjednoczenie Maldoru, jutro zaś popłyną sprawdzić opowieści o nieprzebranych bogactwach Qek. Mają swoje marzenia, cele, przyjaciół i wrogów. Jednak najistotniejsze jest to, że nigdzie nie potrafią zagrzać miejsca, zawsze pragnę czegoś więcej. Najważniejsza jest dla nich wolność. W TSoY oczywiście można grać dowolnym rodzajem postaci, ale ta gra najlepiej wspiera zabawę w awanturników-obieżyświatów, podróżujących, niczym Conan, po całym znanym i nieznanym świecie w poszukiwaniu przygód, bogactwa, sławy i – przede wszystkim – dobrej zabawy.